czwartek, 3 listopada 2011

UJEŻDŻENIE L1

Tak sobie myślę, że trzeba mieć rzucone gdzieś przed siebie, w plany, w przyszłość jakieś małe "mission impossible":) Jakiś CEL. I nie o to chodzi żeby go osiągnąc tylko żeby do niego dążyć.

Jestem amatorem więc jedyne zawody jeździeckie w jakich brałam udział to skoki "open" w ŁKJ na Avenie:) Miałam wtedy jakieś 12 czy 13 lat... Fakt, że o mały włos nie wygrałam, haha:) Avena była klaczą rekreacyjną z gatunku upartych i trudnych dla niedoświadczonych jeźdźców ale była dobrze ujeżdżona i pamiętała doskonale co robiła przed wożeniem dzieci:) Kiedy tylko poczuła teren albo drugą, sportową ujeżdżalnie dostawała kopa adrenaliny:) Z tego co pamiętam kierowałam ją tylko na kolejne przeszkoday a Avena robiła całą resztę:)) Przewiozła mnie przez parkur w tempie błyskawicznym bez żadnej zrzutki i ani jednego zawahania! Ja się tylko trzymałam:D Czwarte miejsce zajęłyśmy z mojej winy bo zrobiłam na poczatku woltę żeby Avenkę trochę uspokoić nie wiedząc jeszcze , że za to sa punkty karne:) Ale i tak było super:)

No więc tak sobie pomyślałam dlaczego ja, trzydziestoletnia baba nie miałabym pobawić się w zawody? Sportowca już z siebie nie zrobię ale na harmonii z Fialą bardzo mi zależy. W końcu takie było moje marzenie kiedy zaźrebiałam Falbanę. Wtedy myślałam, że Falbi nigdy mnie nie polubi. Że jest już zbyt dojrzała, zbyt wiele przeszła, zbyt krótko mnie zna. Że jeśli wychowam sobie źrebaczka to będzie dopiero rzeczywiście "mój koń". Że będę miała więcej czasu na zaprzyjaźnienie się z nim, na zżycie.
Miałam rację i nie miałam. Bo teraz Falbana, chociaż nadal introwertyczna, lubiaca zamykać się w sobie, ma chwile kiedy jest na mnie otwarta. Kiedy wpatruje się we mnie jakby chciała coś powiedzieć, przekazać...po czym znów się zamyka. Ale wie, doskonale wie, że ja kocham i że jej słucham.

Fiala jest zupełnie inna. Luzacka, naturalna, bez kompleksów:) Bardzo ufna ale i z charakterkiem. Odrobina nieuwagi i już mam ją na głowie:) Ostatnio się śmiałam, że choć to ja jestem na górze to Fiala na mnie jeździ:))
Tak jak dziecko wciaż testuje i wykorzystuje każdą sytuację żeby postawic na swoim. Szybko jednak daje się spionować i wtedy nawet się nie złości tylko robi minę pt "ojej...no...żartowałam!!!" :)

Tak więc wracając do tematu sportu amatorskiego wymyśliłam, że chciałabym razem z Fialą za rok czy dwa wziąć udział w zawodach ujeżdżeniowych
:)

Klasa L1 nie wydaje się trudna. Można powiedzieć , że wszystkie te elementy robimy na treningach - bardziej lub mniej dokładnie:)

No bo cóż tu mamy:

1.A - Wjazd kłusem roboczym
X - Zatrzymanie, ukłon, ruszyć kłusem roboczym
2.CE W lewo - Koło w lewo o średnicy 20 m
3.Pomiędzy K i A - Galopem roboczym z lewej nogi
4.A - Koło w lewo o średnicy 20 m
5.Pomiędzy B i M - Kłusem roboczym
6.C - Stępem pośrednim
7.HXF -Stęp swobodny
F -Stępem pośrednim
8.A - Kłusem roboczym
9.E - Koło w prawo o średnicy 20 m
10.Pomiędzy H i C - Galopem roboczym z prawej nogi
11.C - Koło w prawo o średnicy 20 m
12.Pomiędzy B i F - Kłusem roboczym
13.A - Na linię środkową
X - Zatrzymanie, ukłon

Opuścić czworobok stępem na długiej wodzy w A

PROGRAM L1

Olga ( Stajnia Bukowiec ) zaczęła jeździć na zawody ze swoimi młodymi klaczkami w ramach nabierania doświadczeń. Dlaczego i my nie miałybyśmy takich doświadczeń zdobyć?:) Dosłownie parę kilometrów stąd jest stajnia LAS PEGAS prowadzona przez Karolinę Gogolińską. Organizują tam zawody ujeżdżeniowe - no grzech nie skorzystać!:)
Umówię się z Olgą, że jak się dobrze przygotujemy to może mówić, że jesteśmy z jej stajni:) A jak skaszanimy może się nie przyznawać "Co? Bukowiec? Taaaa ale to ten drugi Bukowiec" :)

5 komentarzy:

  1. i tak jazda w teren lepsza niż takie sztuczne treningi, zawody :)..szkoda, że nie Bukowiec w Bieszczadach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. E tam:) Najlepsza moim zdaniem jest równowaga. Terenowania , spacerów po lesie w ręku i w siodle mamy aż nadto:) Poza tym mozna ćwiczyć ujeżdżenie w terenie... To JEST fajne:)Z samego terenowania może wyjść tylko jedno moim zdaniem - wożenie pupy i przymykanie oczu na błędy. Chociaż terenowanie samo w sobie jest jak najbardziej potrzebne i przyjemne zarówno dla konia jak i ludzia to nie uważam, że powinno się na tym oczy zamykać. Potrzeba różnorodności. A zawody to inna sytuacja niż na co dzień. Nowe sytuacje i wyjazdy wiążą. Przekonałam się o tym w Celbancie na kursie. To po prostu nowe doświadczenia. Bo najważniejszy w życiu jest rozwój.

    OdpowiedzUsuń
  3. taa:)..ja tam wolałbym miesięczny rajd w nieznane..odkrywanie nowych miejsc, podziwianie, pokonywanie trudności, wyzwań :)..sprawdzanie swoich możliwości i konika..

    OdpowiedzUsuń
  4. Rajdy też mam w planach. Ale jeszcze nie teraz:) Na młodym koniu nie można tyle czasu spędzać w siodle. Chociaż można iśc obok:) Do wszystkiego moim zdaniem trzeba podchodzić rozsądnie bo jest się odpowiedzialnym za zdrowie konika. Jak wygnasz informatyka zza biurka i każesz mu tydzień ganiać po lesie bez wczesniejszego przygotowania to na zdrowie mu to na pewno nie wyjdzie. Konia też trzeba ptzygotować. Wszystko w swoim czasie:) Dzięki za komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. no tak, racja..trzeba najpierw przyuczyć, poznać nawyki, żeby móc potem polegać i przewidywać zachowania :)..informatyk by się zasapał po 200 metrach ;)

    OdpowiedzUsuń

PitaPata Horse tickers

PitaPata - Personal picturePitaPata Horse tickers

PitaPata Horse tickers

PitaPata - Personal picturePitaPata Horse tickers